piątek, 1 maja 2009
Dawno nic nie pisałem. Więc na początek: nowy cel biegacki - 6 km poniżej 23 minuty (3:50 na kilometr) potem do 3:30 na kilometr zejść ale to już tylko w marzeniach chyba. Poza tym to ostatnio zrobiłem prezentację, chyba trochę za dużo w Eternal Lands grałem, byłem na rozmowie i od poniedziałku za tydzień ide na próbę do firmy jako programista - niezbyt mi się wydaje, ze coś z tego wyjdzie ale spróbować zawsze warto. Teraz próbuję opanować JQuery i AJAX-a przynajmniej w stopniu podstawowym. Będzie trudno ale jakoś może dam radę. A jak nie to też dobrze - przynajmniej zobaczę jak się we frimach informatycznych pracuje.
niedziela, 19 kwietnia 2009
Miała być notka jakaś dłuższa ale trochę chce mi się spać. Więc:
- powoli zaczynam leczyc się z eternal lands - dzisiaj tylko 6 godzin grałem
- byłem biegać - 8 km poniżej 35 minut, trzeba sobie postawić nowy cel "biegacki" ;)
- żeby nie było że się tylko opierdzielam - zrobiłem sprawozdania z jakichś dziwnych procesów (destylacyjnych i sorpcyjnych) - chyba ostatnie sprawozdanie w tym semestrze
- miałem zacząć pisać program do rozpitalania czata ale nie wyszło - wyrzuty sumienia że nie robię nic do szkoły i Eternal Lands nie pozwoliły
- boli mnie śródstopie w prawej nodze - chyba niedługo koniec z bieganiem ;(
- powoli zaczynam leczyc się z eternal lands - dzisiaj tylko 6 godzin grałem
- byłem biegać - 8 km poniżej 35 minut, trzeba sobie postawić nowy cel "biegacki" ;)
- żeby nie było że się tylko opierdzielam - zrobiłem sprawozdania z jakichś dziwnych procesów (destylacyjnych i sorpcyjnych) - chyba ostatnie sprawozdanie w tym semestrze
- miałem zacząć pisać program do rozpitalania czata ale nie wyszło - wyrzuty sumienia że nie robię nic do szkoły i Eternal Lands nie pozwoliły
- boli mnie śródstopie w prawej nodze - chyba niedługo koniec z bieganiem ;(
środa, 15 kwietnia 2009
xtst i mmorpg
Jakoś tak póltorej tygodnia temu założyłem sobie konto w grze mmorpg - nie takiej przeglądarkowej tylko takiej ładnej i wogóle - Eternal Lands sie toto nazywa. I tak po 4 dniach grania stwierdziłem, że w sumie to do komfortowego bawienia się potrzebuję sporej ilości ichniejszej wirtualnej kasy... bo to miecz jakiś trzeba nabyć, jakąś książkę żeby się stac mądrzajszym. A zbieranie kasy było nudne. A wszysko co nudne to za programistę powinien robić komputer (no w sumie to wszystko co tylko kopmuter jest w stanie zrobić ;) ). No więc i ja postanowiłem że klikaniem w te same punkty będzie się zamiast mnie komputer zajmował... jakieś 20 h szukania po necie, czytania man-ów i ostatecznie pisania bardziej lub mniej fascynujących fragmentów kodu i kurde się udało. Nawet teraz jak siedzę sobie na balkonie, delikatna bryza świeżego powietrze chlasta mnie po ryju a ja piszę sobie pierwszą od kilku tygodni notatkę, mój bot na drugim komputerze, zamknięty w ciemnym pokoju trzepie wirtualną kasiorę żebym ja potem mógł się za nią bawić ;).
A napisać mi się tego bota udało dzięki bibliotece xtst - pozwalającej wysyłać różne zdarzenia serwera x-ów takie jak np. kliknięcia myszy i klawiatury do okienek na ekranie. Swoją drogą to notka ta ma na celu między innymi utrwalenie sobie w głowie nazwy tej biblioteki, bo na przyszłość może się ona jeszcze kiedyś przydać.
OK, jeden pozytyw z tej gry jest taki, że poznałem xtst, drugi - że nie myślę o głupotach tylko siedzę, gram i cały świat mam generalnie w dupie. Jednak chyba mmorpg mają więcej wad - wada numer jeden - czasochłonność - całe te ferie świąteczne od kompa wstawałem tylko na jedzenie a jak skończyłem bota - to jeszcze na godzinkę na jakiś rower albo siłkę, poza tym od ~9:30 do ~0:30 cały czas przed kompem.. chyba to wychodzi jakieś 14 czy 15 godzin. Generalnie to mi z tym calkiem dobrze tylko mam jakieś takie poczucie zmarnownego czasu i oczy... delikatnie dają mi do zrozumienia że na ekran komputera już się nie mają ochoty patrzeć ;). Cóż - lepiej żeby nabrały ochoty bo teraz trzeba nadrabiać zmarnowany czas i robić prezentację, nauczyć się na kolokwia i jakieś sprawka pewnie jeszcze odwalić będzie trzeba do tego niedługo. Druga wada mmorpg to "umysłozajmowalność"... nie wiem jak to inaczej można określić ale generalnie to zamias o tym co kiedyś to teraz ciągle myślę jakie atrybuty sobie wziąść, w co kasę (wirtualną oczywiście) zainwestować, do jakiej frakcji się przyłączyć i takie tam. Wczoraj dla oczyszczenia sumienia wysłałem podanie na praktyki do super zajebiaszczej firmy Neśtle ale czuję że onie super zajebiaszczo mnie oleja bo powypisywałem tam jakieś same bzdety i głupoty. Fajnie by było przynajmniej na rozmowę do nich pójść - miałbym motywację do porządnego wyspania się przez kilka dni.
I tak coś czuję że skończę na całkowicie darmowej praktyce w prestiżowej i megaodjazdowej opolskiej firmie Nutricia, w laboratorium mikrobiologicznym na co raczej średnio mam ochotę ale... jak bylem w sklepie to sobie myśłałem, że nigdy więcej do takiej roboty na całe wakacja - przynajmniej miesiąc praktyk żeby ocś się dało w cv wpisać. Zobaczymy.
Dobra, idę spojrzeć czy bot jeszcze się nie zgubił gdzieś w sklepie co czasami mu się zdarza a potem do nauki ;).
A napisać mi się tego bota udało dzięki bibliotece xtst - pozwalającej wysyłać różne zdarzenia serwera x-ów takie jak np. kliknięcia myszy i klawiatury do okienek na ekranie. Swoją drogą to notka ta ma na celu między innymi utrwalenie sobie w głowie nazwy tej biblioteki, bo na przyszłość może się ona jeszcze kiedyś przydać.
OK, jeden pozytyw z tej gry jest taki, że poznałem xtst, drugi - że nie myślę o głupotach tylko siedzę, gram i cały świat mam generalnie w dupie. Jednak chyba mmorpg mają więcej wad - wada numer jeden - czasochłonność - całe te ferie świąteczne od kompa wstawałem tylko na jedzenie a jak skończyłem bota - to jeszcze na godzinkę na jakiś rower albo siłkę, poza tym od ~9:30 do ~0:30 cały czas przed kompem.. chyba to wychodzi jakieś 14 czy 15 godzin. Generalnie to mi z tym calkiem dobrze tylko mam jakieś takie poczucie zmarnownego czasu i oczy... delikatnie dają mi do zrozumienia że na ekran komputera już się nie mają ochoty patrzeć ;). Cóż - lepiej żeby nabrały ochoty bo teraz trzeba nadrabiać zmarnowany czas i robić prezentację, nauczyć się na kolokwia i jakieś sprawka pewnie jeszcze odwalić będzie trzeba do tego niedługo. Druga wada mmorpg to "umysłozajmowalność"... nie wiem jak to inaczej można określić ale generalnie to zamias o tym co kiedyś to teraz ciągle myślę jakie atrybuty sobie wziąść, w co kasę (wirtualną oczywiście) zainwestować, do jakiej frakcji się przyłączyć i takie tam. Wczoraj dla oczyszczenia sumienia wysłałem podanie na praktyki do super zajebiaszczej firmy Neśtle ale czuję że onie super zajebiaszczo mnie oleja bo powypisywałem tam jakieś same bzdety i głupoty. Fajnie by było przynajmniej na rozmowę do nich pójść - miałbym motywację do porządnego wyspania się przez kilka dni.
I tak coś czuję że skończę na całkowicie darmowej praktyce w prestiżowej i megaodjazdowej opolskiej firmie Nutricia, w laboratorium mikrobiologicznym na co raczej średnio mam ochotę ale... jak bylem w sklepie to sobie myśłałem, że nigdy więcej do takiej roboty na całe wakacja - przynajmniej miesiąc praktyk żeby ocś się dało w cv wpisać. Zobaczymy.
Dobra, idę spojrzeć czy bot jeszcze się nie zgubił gdzieś w sklepie co czasami mu się zdarza a potem do nauki ;).
poniedziałek, 30 marca 2009
sobota, 28 marca 2009
Kolejna z cyklu przydatnych stronek o których fajnie by było nie zapomnieć: http://www.career-descriptions.co.uk/complete-list-of-careers.htm ;). A poza tym to w dupie mam kulturę organizacyjną wielkich korporacji szopki związane z dostawaniem sie do nich na praktyki. Wogóle to jest pozytywnie, przytywam tylko coś mnie kostka od biegania boli i chyba na tydzień sobie dam spokój. No i jeszcze ładna pogoda się zaczyna robić więc chyba niedługo rower pójdzie w ruch.
czwartek, 26 marca 2009
Warto czasem przeinstalować sobie linuksa ;). Wczoraj nie działał cups... poczytalem manuala cups-owego i ... dobrze, że wcześniej kombinowalem coś tam z /etc/network/interfaces bo nie wiem ile jeszcze bym nad tym siedział :D. Nie chciał mi się załadować cups-owy śliczny interfejs webowy i co się okzało - to nie wina konfiguracji cups-a... to wina tego, ze nie zostal zdefiniowany i włączony interfejs loopback... Wystarczyło na początku /etc/network/interfaces dopisać standardowe:
auto lo
iface lo inet loopback
i poszło. Nie wiem jakim cudem mnie olśniło i natchnęło żeby tak właśnie zrobić... Wrodzony instynkt linuksiarski :D.
auto lo
iface lo inet loopback
i poszło. Nie wiem jakim cudem mnie olśniło i natchnęło żeby tak właśnie zrobić... Wrodzony instynkt linuksiarski :D.
środa, 25 marca 2009
sobota, 14 marca 2009
http://www.youtube.com/watch?v=5gtp_5tWWHs
Właśnie to obejrzałem i stwierdzam, że to jest fajne, niesamowite, poprawiające nastrój i dające kopa. A o niektórych rzeczach i ludziach należy zapomnieć. Mimo że widzi ich się codziennie - sprawić że nie istnieją... tylko koniecznie zrobić to z uśmiechem na twarzy ;).
Właśnie to obejrzałem i stwierdzam, że to jest fajne, niesamowite, poprawiające nastrój i dające kopa. A o niektórych rzeczach i ludziach należy zapomnieć. Mimo że widzi ich się codziennie - sprawić że nie istnieją... tylko koniecznie zrobić to z uśmiechem na twarzy ;).
środa, 11 marca 2009
http://www.youtube.com/watch?v=0qTnkbcKyFg <-- dlaczemu ja tak nie potrafię ;)??
Ale o czymś innym chciałem sobie dzisiaj tu napisać - oglądałem kiedyś taki film o grupie młodych ludzi, którzy bardzo się lubili, co weekend razem ćpali i takie tam. Nawet już nie pamiętam tytułu ale była tam jedna scena która całkowicie odmieniła moje życie. Jeden z tych fajnych bohaterów "rozmawiał" przy barze z jakimś swoim "znajomym". Ten znajomy był nudny i nieciekawy (w zasadzie to od razu się z nim utożsamiłem ;) ). Rozmowa wyglądała tak:
- Cześć.
- Cześć.
- Świetna impreza.
- No.
(chwila znaczącej ciszy)
- Dobra to ja spadam do swoich, narazie.
- No ja też, narazie.
Stop - cofamy i teraz jak ta rozmowa by wyglądała gdyby obaj mówili to, co myślą. Dialog był mniej więcej taki:
- Cześć.
- Cześć.
- W zasadzie to nie wiem po co rozmawiamy bo przecież nie mamy o czym gadać.
- No masz rację...
- My się nawet w nie znamy...
- W sumie tak...
- I nawet nie mam ochoty Cię poznawać, wogóle to już patrząc na Ciebie wiem, ze byśmy się nie polubili.
- Racja...
- To narazie.
- Narazie.
I kurde zawsze... ZAWSZE... jak się rozmowa nie klei - co w moim przypadku zdarza się wyjątkowo często przypominam sobie tę scenę i kiedyś chyba się w końcu odważę i powiem co naprawdę myślę;).
A czemu o tym piszę... bo wczoraj tak było. Teraz to już nie to samo ale generalnie po spędzeniu kilku godzin w towarzystwie pojedynczego egzemplarza osoby płci przeciwnej odechciewa mi się kontaktów z tą płcią na dłuższy czas. Z jednej storny uświadamiam sobie, że ja nie mam szans na bycie z kimkolwiek normalnym a z drugiej strony jakoś tak wcale mi to wtedy nie przeszkadza bo sobie uświadamiam przy okazji, że jednak życie w moim własnym małym świecei jest nie idealne ale całkiem bezproblemowe i fajne. Ale potem jakieś tajniackie rejony mózgu przetważają to wszystko i stwierdzam że jednak fajnie by było kogoś mieć i takie tam. Blee nie lubie tego tematu. Ale programować też już mi sie nie chce a mózgownica podświadomie i w tle jakieś tam dane obrabia cały czas. Ciekawe co by się musialo stać, żeby obrabiala dane z inżynierii chemicznej a nie prowadziła nieudolne rozważania egzystencjalne;).
Ale o czymś innym chciałem sobie dzisiaj tu napisać - oglądałem kiedyś taki film o grupie młodych ludzi, którzy bardzo się lubili, co weekend razem ćpali i takie tam. Nawet już nie pamiętam tytułu ale była tam jedna scena która całkowicie odmieniła moje życie. Jeden z tych fajnych bohaterów "rozmawiał" przy barze z jakimś swoim "znajomym". Ten znajomy był nudny i nieciekawy (w zasadzie to od razu się z nim utożsamiłem ;) ). Rozmowa wyglądała tak:
- Cześć.
- Cześć.
- Świetna impreza.
- No.
(chwila znaczącej ciszy)
- Dobra to ja spadam do swoich, narazie.
- No ja też, narazie.
Stop - cofamy i teraz jak ta rozmowa by wyglądała gdyby obaj mówili to, co myślą. Dialog był mniej więcej taki:
- Cześć.
- Cześć.
- W zasadzie to nie wiem po co rozmawiamy bo przecież nie mamy o czym gadać.
- No masz rację...
- My się nawet w nie znamy...
- W sumie tak...
- I nawet nie mam ochoty Cię poznawać, wogóle to już patrząc na Ciebie wiem, ze byśmy się nie polubili.
- Racja...
- To narazie.
- Narazie.
I kurde zawsze... ZAWSZE... jak się rozmowa nie klei - co w moim przypadku zdarza się wyjątkowo często przypominam sobie tę scenę i kiedyś chyba się w końcu odważę i powiem co naprawdę myślę;).
A czemu o tym piszę... bo wczoraj tak było. Teraz to już nie to samo ale generalnie po spędzeniu kilku godzin w towarzystwie pojedynczego egzemplarza osoby płci przeciwnej odechciewa mi się kontaktów z tą płcią na dłuższy czas. Z jednej storny uświadamiam sobie, że ja nie mam szans na bycie z kimkolwiek normalnym a z drugiej strony jakoś tak wcale mi to wtedy nie przeszkadza bo sobie uświadamiam przy okazji, że jednak życie w moim własnym małym świecei jest nie idealne ale całkiem bezproblemowe i fajne. Ale potem jakieś tajniackie rejony mózgu przetważają to wszystko i stwierdzam że jednak fajnie by było kogoś mieć i takie tam. Blee nie lubie tego tematu. Ale programować też już mi sie nie chce a mózgownica podświadomie i w tle jakieś tam dane obrabia cały czas. Ciekawe co by się musialo stać, żeby obrabiala dane z inżynierii chemicznej a nie prowadziła nieudolne rozważania egzystencjalne;).
środa, 4 marca 2009
Hłe hłe, pogoda się zrobiła. Można już biegać bez odmrażania sobie płuc więc życie spowrotem jest stuprocentowo piękne. Chyba wyleczyłem się z komputera i programowania, bo wcale już mnie do tego nie ciągnie. Ostatnio na siłę chciałem w sobie odświeżyć tę pasję ale coś nie wyszło. I w sumie dobrze, jak świeci słońce i jest ciepło jest cała masa lepszych i ciekawszych niż programowanie zajęć.
Wczoraj odwiedziłem sobie stadion. Okazało się, że jak jest ciemno to biega tam cała masa ludzi. Takiego tloku to ja tam jeszcze nie widziałem. I wszyscy jakoś tam się starali za wyjątkiem... grupy piłkarzy ktorzy chyba przyszli tam na jakiś trening. Oni palili papierochy i z tego co szłyszałem jak przebiegałem koło nich planowali wyjście "na balety" po meczu z Chwalibożycami. W sumie swoją obecnością urozmaicili mi 11-ty i 12-ty kilometr mojej wycieczki. No i dzisiaj coś mnie gardło niesympatycznie boleć zaczyna ale łykam sobie różne tabletki i jestem dobrej myśli.
To tyle na dzisiaj koffany pamiętniczku... <-- strasznie chciałem to kiedyś napisać ;).
Wczoraj odwiedziłem sobie stadion. Okazało się, że jak jest ciemno to biega tam cała masa ludzi. Takiego tloku to ja tam jeszcze nie widziałem. I wszyscy jakoś tam się starali za wyjątkiem... grupy piłkarzy ktorzy chyba przyszli tam na jakiś trening. Oni palili papierochy i z tego co szłyszałem jak przebiegałem koło nich planowali wyjście "na balety" po meczu z Chwalibożycami. W sumie swoją obecnością urozmaicili mi 11-ty i 12-ty kilometr mojej wycieczki. No i dzisiaj coś mnie gardło niesympatycznie boleć zaczyna ale łykam sobie różne tabletki i jestem dobrej myśli.
To tyle na dzisiaj koffany pamiętniczku... <-- strasznie chciałem to kiedyś napisać ;).
czwartek, 26 lutego 2009
Cóż, przeczytałem sobie mojego ostatniego posta i nie wiem sam... czemu spojrzenie na świat i ludzi, na to co w życiu ważne i mniej ważne potrafi zmieniac się z dnia na dzień aż tak mocno. Jak to jest, że raz ma się doła i nic się nie chce a za dwa dni życie wydaje się piękne i że nawet w sumie fajniej jest jak jest a zmian żadnych już się nie chce. I jak przeprowadzić się ze stanu numer jeden w stan numer dwa na zawołanie ;)...
Poza tym to we wtorek byłem na nartach i było genialnie, w przyszłym tygodniu jak dobrze pójdzie pojadę jeszcze raz ;). Życie nie jest aż takie brutalne jak mi się wydawało a znajomości czysto internetowo-mailowe to bardzo przyjemna sprawa. jakoś tak dzisiaj bardziej optymistycznie jest... Idę dalej cieszyć się końcówką tego fajnego dnia ;). Aha i znaleźć sobie jakiś długofalowy cel.
Btw jaki jest mój największy sukces zawodowy... znalazłem jakieś fajne oferty praktyk ale tam o to właśnie pytają... Jak dla mnie to sukces numer jeden - pójście na fuchę z panem z budowy, potem kolejno zostanie pracownikiem fabryki po praktykach i podwyżka w sklepie po tygodniu pracy... no i w sumie to podwyżka na budowie też ;). Ale dalej to trzeba napisać jaka była sytuacja, jaki cel się sobie postawiło i takie tam... Ja idąc do pracy stawiam sobie jeden cel - robić co mi każą, najlepiej jak potrafię i nie zastanawiać się czy to ma sens czy też nie. Tylko kurde takiego czegoś to kreatywny młody człowiek nie ma prawa w swoim liście motywacyjnym napisać bo automatycznie przestaje być kreatywny;). I co teraz... bajerować??
Poza tym to we wtorek byłem na nartach i było genialnie, w przyszłym tygodniu jak dobrze pójdzie pojadę jeszcze raz ;). Życie nie jest aż takie brutalne jak mi się wydawało a znajomości czysto internetowo-mailowe to bardzo przyjemna sprawa. jakoś tak dzisiaj bardziej optymistycznie jest... Idę dalej cieszyć się końcówką tego fajnego dnia ;). Aha i znaleźć sobie jakiś długofalowy cel.
Btw jaki jest mój największy sukces zawodowy... znalazłem jakieś fajne oferty praktyk ale tam o to właśnie pytają... Jak dla mnie to sukces numer jeden - pójście na fuchę z panem z budowy, potem kolejno zostanie pracownikiem fabryki po praktykach i podwyżka w sklepie po tygodniu pracy... no i w sumie to podwyżka na budowie też ;). Ale dalej to trzeba napisać jaka była sytuacja, jaki cel się sobie postawiło i takie tam... Ja idąc do pracy stawiam sobie jeden cel - robić co mi każą, najlepiej jak potrafię i nie zastanawiać się czy to ma sens czy też nie. Tylko kurde takiego czegoś to kreatywny młody człowiek nie ma prawa w swoim liście motywacyjnym napisać bo automatycznie przestaje być kreatywny;). I co teraz... bajerować??
niedziela, 22 lutego 2009
Po pierwszym dniu posiadania bloga "na nowo" niewiele się w moim życiu zmieniło ;). Dalej nic mi się nie chce, dalej nie piszę żadnego programu i dalej nie mam na to ochoty. Dalej nie chce mi sie włączać kompa ale jedyną alternatywą jest jak narazie gapienie się w sufit zatem komp siłą rzeczy ostatecznie po pół godzinie od wyłączenia włączony spowrotem zostaje.
Czekam na lepszą pogodę. Niby coś tam ma się poprawiać od wtorku. We wtorekjak dobrze pójdzie pojade na narty a jak narazie mam jeszcze całe dzisiajwieczorem i całe jutro żeby bić się ze swoimi poronionymi myślami, tłumaczyć sobie to, co tłumaczę sobie od jakiegoś roku i ... kurdę życie jest brutalne. Brutalne, niesprawiedliwe i do dupy ale co począć. Do zmiany na lepsze potrzebował bym conajmniej jednej osoby ale to to jest nierealne. Po wczorajszym "rekonesansie" stwierdzam, że nie ma sensu szukanie tego czego chciałem szukać na temat xlib. Chyba napiszę sobie jakąś grę sieciową. Statki albo piłkarzyki... tak piłkarzyki. Duuuuużo pisania. Dzisiaj siadam do wymyślania. I wale moje obowiązki. jak sikałem na moje obowiązki i programowałem to przynajmniej nie myślałem o pierdołach. I teraz chcę wrócić do tego pięknego stanu ;).
Czekam na lepszą pogodę. Niby coś tam ma się poprawiać od wtorku. We wtorekjak dobrze pójdzie pojade na narty a jak narazie mam jeszcze całe dzisiajwieczorem i całe jutro żeby bić się ze swoimi poronionymi myślami, tłumaczyć sobie to, co tłumaczę sobie od jakiegoś roku i ... kurdę życie jest brutalne. Brutalne, niesprawiedliwe i do dupy ale co począć. Do zmiany na lepsze potrzebował bym conajmniej jednej osoby ale to to jest nierealne. Po wczorajszym "rekonesansie" stwierdzam, że nie ma sensu szukanie tego czego chciałem szukać na temat xlib. Chyba napiszę sobie jakąś grę sieciową. Statki albo piłkarzyki... tak piłkarzyki. Duuuuużo pisania. Dzisiaj siadam do wymyślania. I wale moje obowiązki. jak sikałem na moje obowiązki i programowałem to przynajmniej nie myślałem o pierdołach. I teraz chcę wrócić do tego pięknego stanu ;).
sobota, 21 lutego 2009
;)
Heh, że ja nie wpadłem wcześniej na opcję odzyskiwania hasła ;).
A jak już mi się udało odzyskać to może chociaz troche sobie tu popiszę... a jak już będę pisał to może chociaż trochę spowrotem poprogramuję sobie... a jak już zaczne sobie pokątnie programować to się tak nie będę nudził i myślał o pierdołach... tak teraz to to już jest mocne postanowienie - będę prowadził bloga. Przynajmniej przez najbliższych kilka dni.
Aha i zadanie na "w najbliższym czasie" - dowiedzieć się jak w xlib dostać uchwyt okna a potem dać temu okienku focus i wysłać kilka naciśnięć klawisza. Jak się dowiem to z pewnością sobie to tutaj napiszę.
A jak już mi się udało odzyskać to może chociaz troche sobie tu popiszę... a jak już będę pisał to może chociaż trochę spowrotem poprogramuję sobie... a jak już zaczne sobie pokątnie programować to się tak nie będę nudził i myślał o pierdołach... tak teraz to to już jest mocne postanowienie - będę prowadził bloga. Przynajmniej przez najbliższych kilka dni.
Aha i zadanie na "w najbliższym czasie" - dowiedzieć się jak w xlib dostać uchwyt okna a potem dać temu okienku focus i wysłać kilka naciśnięć klawisza. Jak się dowiem to z pewnością sobie to tutaj napiszę.
niedziela, 2 marca 2008
QCad
Linuks z dnia na dzień wydaje mi się coraz fajniejszy ;-). Dzisiaj zainstalowałem sobie program QCad... myslałem, że to kolejny Open Source ktory się do niczego nie nadaje i straszliwie się zawiodłem. Program jest bardzo fajny - jak dla mnie bardziej intuicyjny niż produkt firmy Autodesk a drukowanie... Bajka. Naprawdę jestem pod wrażeniem, że ktoś zrobił coś tak poządnego i udostępnił to za darmo. Do tego OGROMNA biblioteka symboli dostępna za darmo na stronie producenta... czego chcieć więcej ;-).
Jeszcze jedno - aby zainstalować te symbole - ściągamy je sobie, następnie rozpakowujemy, w katalogu
/usr/share/qcad
tworzymy folder library a następnie do niego przenosimy te biblioteki symboli, które nas interesują.
Jeszcze jedno - aby zainstalować te symbole - ściągamy je sobie, następnie rozpakowujemy, w katalogu
/usr/share/qcad
tworzymy folder library a następnie do niego przenosimy te biblioteki symboli, które nas interesują.
sobota, 1 marca 2008
boost::regex, asio i... Debian
No nareszcie... udało mi się w końcu skompilować przykładowy program wykorzystujący tę bibliotekę. Żebym nie zapomniał zapiszę to sobie tutaj:
#include <boost/regex.hpp> //tak się włącza nagłówek
g++ p1.cc -o p1 /usr/lib/libboost_regex-gcc-mt-1_33_1.a
albo:
g++ p1.cc -o p1 -L/usr/lib/ -lboost_regex-gcc-mt-1_33_1
tak można kompilować. Nie wiem czemu wcześniej tak nie zrobiłem ;-).
Jak już mi się to udało to zainstalowałem sobie przy okazji bibliotekę asio - do obsługi sieci. Na etch-u miałem z tym mały problem. Asio znalazłem jako pakiet źródłowy w lennym i ściągnąłem na dysk.
Wlazłem do katalogu do którego paczki ściągnąłem, następnie poprosiłem system żeby zrobił:
dpkg-source -x asio_0.3.8~rc3-2.dsc
I utworzył się katalog w tym folderze katalog asio-0.3.8~rc3. Wszedem do tego katalogu i wydałem komendę:
dpkg-buildpackage -rfakeroot -uc -b
Zostałem poinformowany o brakujących zależnościach - wszystko udało się doinstalować apt-em, następnie znów poprosiłem Debiana żeby zrobił:
dpkg-buildpackage -rfakeroot -uc -b
Tym razem bez problemów wszystko się skompilowało (chwilkę to trwało...) i stałem się posiadaczem zajebiaszczej, świezutkiej paczki .deb ;-). Pojawiła się ona katalog wyżej - czyli tam, gdzie ściągnąłem pakiet źródłowy a nazywała się:
libasio-dev_0.3.8~rc3-2_all.deb
Pojawiła się też druga paczka - nie wiem skąd jak i dlaczego ale się pojawiła.
libasio-doc_0.3.8~rc3-2_all.deb
Obie zainstalowałem:
dpkg -i libasio-dev_0.3.8~rc3-2_all.deb
dpkg -i libasio-doc_0.3.8~rc3-2_all.deb
Teraz przykadowy program - kod z tutoriala, biblioteki asio, nie wiem czy wolno mi go tutaj wpisać ale co tam, piszę skąd poniższy kod wziąłem, zatem:
#include <iostream>
#include <asio.hpp>
#include <boost/date_time/posix_time/posix_time.hpp>
int main()
{
asio::io_service io;
asio::deadline_timer t(io, boost::posix_time::seconds(5));
t.wait();
std::cout << "Hello, world!\n";
return 0;
}
a kompilacja - bo z tym znowu miałem problem... a wystarczyło czytać co kompilator do mnie mówi ;-)
g++ p2.cc -o p2 -L/usr/lib -lboost_date_time-gcc-1_33_1 -pthread
Wiadomo - date_time z boosta i pthread się linkuje. pthread w celu obsługi wątków - asio korzysta z tego gdzieś tam głęboko w swoich klasach. Można zrobć żeby korzystało z wątków boosta i chyba jeszcze z regexa boostowego ale ja już się w to na pewno nie będę bawił ogólnie to z tym boostem na debianie jest trochę dziwnie chociaż pewnie i tak jest w tym jakiś głębszy sens którego ja jeszcze nie rozumiem.
Wszystkie "ficzery" Debiana które na początku wydawały mi się irytujące zawsze okazywały sie jednak przemyślanymi rozwiązaniami więc pewnie i z tym jest tak samo.
#include <boost/regex.hpp> //tak się włącza nagłówek
g++ p1.cc -o p1 /usr/lib/libboost_regex-gcc-mt-1_33_1.a
albo:
g++ p1.cc -o p1 -L/usr/lib/ -lboost_regex-gcc-mt-1_33_1
tak można kompilować. Nie wiem czemu wcześniej tak nie zrobiłem ;-).
Jak już mi się to udało to zainstalowałem sobie przy okazji bibliotekę asio - do obsługi sieci. Na etch-u miałem z tym mały problem. Asio znalazłem jako pakiet źródłowy w lennym i ściągnąłem na dysk.
Wlazłem do katalogu do którego paczki ściągnąłem, następnie poprosiłem system żeby zrobił:
dpkg-source -x asio_0.3.8~rc3-2.dsc
I utworzył się katalog w tym folderze katalog asio-0.3.8~rc3. Wszedem do tego katalogu i wydałem komendę:
dpkg-buildpackage -rfakeroot -uc -b
Zostałem poinformowany o brakujących zależnościach - wszystko udało się doinstalować apt-em, następnie znów poprosiłem Debiana żeby zrobił:
dpkg-buildpackage -rfakeroot -uc -b
Tym razem bez problemów wszystko się skompilowało (chwilkę to trwało...) i stałem się posiadaczem zajebiaszczej, świezutkiej paczki .deb ;-). Pojawiła się ona katalog wyżej - czyli tam, gdzie ściągnąłem pakiet źródłowy a nazywała się:
libasio-dev_0.3.8~rc3-2_all.deb
Pojawiła się też druga paczka - nie wiem skąd jak i dlaczego ale się pojawiła.
libasio-doc_0.3.8~rc3-2_all.deb
Obie zainstalowałem:
dpkg -i libasio-dev_0.3.8~rc3-2_all.deb
dpkg -i libasio-doc_0.3.8~rc3-2_all.deb
Teraz przykadowy program - kod z tutoriala, biblioteki asio, nie wiem czy wolno mi go tutaj wpisać ale co tam, piszę skąd poniższy kod wziąłem, zatem:
#include <iostream>
#include <asio.hpp>
#include <boost/date_time/posix_time/posix_time.hpp>
int main()
{
asio::io_service io;
asio::deadline_timer t(io, boost::posix_time::seconds(5));
t.wait();
std::cout << "Hello, world!\n";
return 0;
}
a kompilacja - bo z tym znowu miałem problem... a wystarczyło czytać co kompilator do mnie mówi ;-)
g++ p2.cc -o p2 -L/usr/lib -lboost_date_time-gcc-1_33_1 -pthread
Wiadomo - date_time z boosta i pthread się linkuje. pthread w celu obsługi wątków - asio korzysta z tego gdzieś tam głęboko w swoich klasach. Można zrobć żeby korzystało z wątków boosta i chyba jeszcze z regexa boostowego ale ja już się w to na pewno nie będę bawił ogólnie to z tym boostem na debianie jest trochę dziwnie chociaż pewnie i tak jest w tym jakiś głębszy sens którego ja jeszcze nie rozumiem.
Wszystkie "ficzery" Debiana które na początku wydawały mi się irytujące zawsze okazywały sie jednak przemyślanymi rozwiązaniami więc pewnie i z tym jest tak samo.
poniedziałek, 18 lutego 2008
C++
Warto czasem poczytać mądrą książkę a nie tylko ten internet ciągle. C++ to fajny język. Wszystko w nim można tak przepięknie zagmatwać. Dzisiaj na forum poprawiłem jakiemuś chłopakowi program do liczenia średniej ocen klasy. Pętla for, jakieś tablice... zacząłem się zastanawiać jak by to można było bardziej C++'owo zrobić...
#include <vector>
#include <iostream>
using namespace std;
class UCZEN
{
public:
string imie;
string nazwisko;
float srednia;
UCZEN(){};
};
class KLASA
{
public:
static int uczniow;
static float suma_srednich;
vector<UCZEN> uczniowie;
UCZEN u_tmp;
KLASA(bool b_);
KLASA() {};
UCZEN &operator()();
float srednia() {return suma_srednich/uczniow;};
};
KLASA::KLASA(bool b_)
{
int ilu_uczniow;
cout << "Wprowadz liczbe uczniow: ";
cin >> ilu_uczniow;
generate_n(back_inserter(uczniowie),ilu_uczniow,KLASA());
}
UCZEN &KLASA::operator()()
{
cout << "Podaj imie ucznia: ";
cin >> u_tmp.imie;
cout << "Podaj nazwisko ucznia: ";
cin >> u_tmp.nazwisko;
cout << "Podaj srednią ucznia: ";
cin >> u_tmp.srednia;
uczniow++;
suma_srednich+=u_tmp.srednia;
return u_tmp;
}
int KLASA::uczniow=0;
float KLASA::suma_srednich=0;
int main()
{
KLASA kl(true);
cout << "Srednia klasy wynosi: "<<kl.srednia()<<endl;
return 0;
}
Maszkaron, paskuda, szkarada, okropieństwo, wymoczek... tak bym ten kod podsumował ;-).
#include <vector>
#include <iostream>
using namespace std;
class UCZEN
{
public:
string imie;
string nazwisko;
float srednia;
UCZEN(){};
};
class KLASA
{
public:
static int uczniow;
static float suma_srednich;
vector<UCZEN> uczniowie;
UCZEN u_tmp;
KLASA(bool b_);
KLASA() {};
UCZEN &operator()();
float srednia() {return suma_srednich/uczniow;};
};
KLASA::KLASA(bool b_)
{
int ilu_uczniow;
cout << "Wprowadz liczbe uczniow: ";
cin >> ilu_uczniow;
generate_n(back_inserter(uczniowie),ilu_uczniow,KLASA());
}
UCZEN &KLASA::operator()()
{
cout << "Podaj imie ucznia: ";
cin >> u_tmp.imie;
cout << "Podaj nazwisko ucznia: ";
cin >> u_tmp.nazwisko;
cout << "Podaj srednią ucznia: ";
cin >> u_tmp.srednia;
uczniow++;
suma_srednich+=u_tmp.srednia;
return u_tmp;
}
int KLASA::uczniow=0;
float KLASA::suma_srednich=0;
int main()
{
KLASA kl(true);
cout << "Srednia klasy wynosi: "<<kl.srednia()<<endl;
return 0;
}
Maszkaron, paskuda, szkarada, okropieństwo, wymoczek... tak bym ten kod podsumował ;-).
sobota, 16 lutego 2008
Po sesji
No to już po sesji, nie było tak źle - tylko dwie banie ;-). Tak żeby nie było że nic nie robię - na sesji zacząłem pisać sapera - skończę pewnie jeszcze dzisiaj. Potem będę sobie musiał wymyślić coś fajnego, bo pisanie głupot przestaje mi się powoli podobać. Pozatym to napisałem wczoraj pierwszego w swoim krótkim życiu posta na forum i nikt na mnie jeszcze nie nakrzyczał.
piątek, 8 lutego 2008
Privateer Gemini Gold
Ludzie narzekają na brak gierek na linuksie a tymczasem na żadnym serwisie o grach dla systemu linuks nawet najmniejszej wzmianki o tej grze nie znalazłem. Jest świetna - klimatyczna, wciągająca i wogóle (przynjamniej jak dla mnie). Latamy sobie po kosmosie małym stateczkiem, możemy grać jako "wolny strzelec" - latać sobie, robić misje, uleszać statek, strzelać, handlować itp, jadnak prócz tego gra ma również scenariusz, w którym możemy uczestniczyć. Mamy też różne frakcje - strzelając do jednych - inni stają sienaszymi sojusznikami. Wogóle gierka genialna. Jeśli ktoś pamięta privateera z czasów amigi - MUSI w to zagrać. Grafika trochę niedzisiejsza ale gra nadrabia klimatem i grywalnością. Szczerze wszystkim polecam. Strona , z której można porać grę:
http://priv.solsector.net/files.htm
Miłej zabawy.
Ps.: Przed rozpoczęciem radzę zajrzeć do manuala - sterowanie statkiem kosmicznym to jednak wyzwanie ;-).
http://priv.solsector.net/files.htm
Miłej zabawy.
Ps.: Przed rozpoczęciem radzę zajrzeć do manuala - sterowanie statkiem kosmicznym to jednak wyzwanie ;-).
czwartek, 7 lutego 2008
Najnowsze wine w Debianie Etch
Potrzebna mi była najnowsza wersja wine. W repozytoriach Debiana Etch obecnie jest wersja 0.9.25 a ja potrzebowałem conajmniej 0.9.5... Na oficjalnej stronie Wine jest paczka, która u mnie nie sprawiała żadnych problemów. Sposób instalacji paczki znajduje się tu:
http://www.winehq.org/site/download-deb
trzeba dodać repozytorium i dodać je do listy zaufanych:
sudo wget http://wine.budgetdedicated.com/apt/sources.list.d/etch.list -O /etc/apt/sources.list.d/winehq.list
wget -q http://wine.budgetdedicated.com/apt/387EE263.gpg -O- | sudo apt-key add -
Następnie oczywiście
aptitude update
aptitude install wine
i możemy sobie instalować programy windowsowe. Nie musimy ich instalować z konta roota. Jeśli nic nie grzebaliśmy w konfiguracji instalowane programy znajdziemy gdzieś w podkatalogach katalogu:
$HOME/.wine/drive_c/
http://www.winehq.org/site/download-deb
trzeba dodać repozytorium i dodać je do listy zaufanych:
sudo wget http://wine.budgetdedicated.com/apt/sources.list.d/etch.list -O /etc/apt/sources.list.d/winehq.list
wget -q http://wine.budgetdedicated.com/apt/387EE263.gpg -O- | sudo apt-key add -
Następnie oczywiście
aptitude update
aptitude install wine
i możemy sobie instalować programy windowsowe. Nie musimy ich instalować z konta roota. Jeśli nic nie grzebaliśmy w konfiguracji instalowane programy znajdziemy gdzieś w podkatalogach katalogu:
$HOME/.wine/drive_c/
Subskrybuj:
Posty (Atom)